niedziela, 28 października 2012

Odpowiedz na komentarz

Cześć :) 

Dawno się nie odzywałem, ale na prawdę nie miałem czasu. Dzisiaj postanowiłem usiąść i odpowiedzieć na pytanie, które zadał Mirek pod moim ostatnim postem. To biorę się za odpowiadanie :)

Witam,
czy możesz opisać jak wygląda aktualnie nauka w New Hall. Napisałeś o trzech przedmiotach, zatem po powrocie do Polski, aby kontynuować naukę w II klasie LO należy zdać kilka różnic programowych i to dosyć ciężkich. Jak twoje plany dalszych studiów prawniczych, zmierzasz pozostać na II rok w New Hall i następnie podjąć studia prawnicze w Wielkiej Brytanii, czy wracasz do kraju?
Podobno jedzenie w szkole nie jest najsmaczniejsze? 
Ogłoszono nowy program stypendialny do GB na rok szkolny 2013/2014. Twoje informacje z całą pewnością przydadzą się kandydatom starającym się o stypendia.
Pozdrawiam Mirek 


Co do powrotu do Polski, to tak wiem, że trzeba zdawać dosyć ciężkie testy, szczególnie fizyka, biologia... blee. Na szczęście, jeżeli masz oceny wyższe niż C i chęć pozostania na drugi to szkołą jest bardzo chętna na przedłużenie stypendium. Wiem to od samej Pani Dyrektor, także bez obaw. 

Co do moich planów to na razie nie jestem w stu procentach zdecydowany. New Hall otwiera drogę na najlepsze uniwersytety świata, więc wybór na prawdę nie jest prosty. To sobie zostawię na przyszły rok, bo teraz to się skupiam aby jak najlepiej przetrwać ten pierwszy rok :)

Co do jedzenia... no frykasy jakieś to to nie są. Ale da się żyć bez chodzenia głodnym. Na szczęście, jak już jest na prawdę źle to zawsze zostaje kuchnia w Campion House, gdzie zawsze i bezproblemowo można coś przekąsić :) 

Mam nadzieję, że to pomoże, bo głównym celem mojego bloga jest promocja programów stypendialnych, gdyż są one wielką pomocą dla uczniów; nikt z nas nie powinien obawiać się wziąć udział, skorzystać z takiej  szansy, która może odwrócić życie do góry nogami ( oczywiście na lepsze :) )

Na dzisiaj tyle, dziękuję Mirkowi za to pytanie ;)

Trzymajcie się :)

          

czwartek, 11 października 2012

Co nieco o ekologii :)


 Cześć :)

Ostatnie notki były głównie o superlatywach szkół w Wielkiej Brytanii. Nie byłbym prawdziwym Polakiem, gdybym po 10 latach nauki w Szkole w Jadachach nie zwrócił uwagi na ekologię. W tym aspekcie szkoły brytyjskie ustępują w dużym stopniu polskim, a bynajmniej mojej starej szkole.

Zauważyłem, że tutaj mało kto przejmuje się sprawami ekologicznymi. Zbiórka surowców wtórnych nie jest rozwinięta – w bibliotece jest tylko pudełko na baterie. Elektryczność nie jest oszczędzana, codziennie w dzień i w nocy pali się zielone światło w pokojach, pełno lamp na zewnątrz i każdy korytarz jest bez przerwy oświetlony. Na wodę też nikt nie zwraca uwagi. 

Muszę przyznać, że ciężko się mi było przyzwyczaić do takich warunków i nadal jest, bo ja się staram przejmować środowiskiem - wpojono mi to w Jadachach i tego się trzymam :) Szczerze mówiąc to dopiero tutaj, wśród ludzi, którzy nic nie segregują, nic nie oszczędzają, widzę, jak ważna jest edukacja ekologiczna i za to jestem dozgonnie wdzięczny mojej szkole :) 

Na dzisiaj tyle :)

Jutro może dodam nowe fotki :)

Trzymajcie się :)

niedziela, 7 października 2012

Fotek ciag dalszy


Cześć :)

Wstawiam kilka kolejnych fotek i filmik rodem z BBC :D

Pokój nauczycielski < porównajmy z polskimi :) >







Biblioteka




                           



Przy-biblioteczny pokój do edukacji




Bardzo sympatyczna bibliotekarka - Mrs Tait


Wiadomości prosto z BBC - Mr Lewis - przesympatyczny człowiek :)


                                         


Kilka fotek z zewnątrz szkoły 






Thomas More Sixth Form Centre - Miejsce, gdzie w trakcie przerw i po lekcjach można spotykać się ze znajomymi, odrabiać lekcje, śmiać się, bawić, buszować po internecie :) 






Na dzisiaj tyle, mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu dodam coś nowego :) 
PS. Dziękuję za głosy na mój blog :) 

Na dzisiaj tyle, trzymajcie się :) 



środa, 3 października 2012

Kilka fotografii

Cześć :)
Dzisiaj zamieszczam kilka fotek, głównie Kaplicy Szkolnej, organów, kilka z Campion House i moich własnych :) Nie da się opisać wszystkiego, co można zobaczyć :)
Ołtarz wraz z marmurowym krzesłem dla księdza

Widok z chóru na ołtarz główny w Kaplicy


Tabernakulum


Widok na chór z dołu

Jeden z pięknych fragmentów sufitu

Figura pamiętająca czasy Henryka  VIII Tudora

Widok na tył kaplicy

Kontuar organowy widziany z chóru

Jeden z 8 telebimów - fortepiany oczekują na jutrzejszy koncert :) 

Krzyż z podpisem : "Chrystus zmartwychwstał. Alleluja"

Organy główne

Piękna część sufitu

Nave Organ

"Obraz" ufundowany przez Henryka VIII

Obraz w całej okazałości


:)

Jan - organista i były HMC

Kuchnia w Campion 

Poker - formal diner

Prawie jak stodoła - jeden z budynków z klasami

Priori Court - miejsce połowy moich lekcji

Moja klasa z wychowawcą Mr Bray'em i klka dziewcząt
                              
Kontuar Organowy

Efekt sobotniego szaleństwa z Mateą i Terri :) 
Na dzisiaj tyle :) Postaram się na bieżąco aktualizować galerię :) 

niedziela, 30 września 2012

Troszke o edukacji ;)


Cześć 

Dzisiaj opowiem Wam, jak wygląda cały system edukacji w Wielkiej Brytanii z perspektywy ucznia, który przyjechał z dalekiego kraju J

Pierwszy przedmiot, który poddam rozważaniu, to „Government and Politics”.
Przedmiot ten jest bardzo podobny do polskiego „Wiedzy o Społeczeństwie”. W programie nauczania zawarte są min: struktura i działanie rządu brytyjskiego, demokracja, brytyjska konstytucja. Lekcje są naprawdę ciekawe. Prowadzi je 3 razy w tygodniu Mr Higgins, oraz raz w tygodniu Mrs Kern. Mr Higgins jest jednym z najlepszych nauczycieli w tej szkole. Naprawdę nie ma nic lepszego niż lekcja z nim. Najwięcej jest dyskusji na tematy polityczne, analizowanie i notatki.  Eseje co tydzień, lub rzadziej.

Drugim przedmiotem jest ‘Business Studies’. W programie zawarte są podstawy biznesu i ekonomii. Lekcje prowadzi 3 razy w tygodniu mr Levey 3 razy w tygodniu – bardzo wyrozumiały i sympatyczny człowiek mimo swojej restrykcji, oraz mrs Levett raz w tygodniu, też bardzo fajna osoba. Lekcje to głównie notatki i dyskusje o biznesie. Eseje rzadziej niż co tydzień.

Trzeci przedmiot to „Historia”. Część nowożytna, o prawach czarnych w Ameryce prowadzona przez Dr Shaw, a część o Tudorach prowadzona przez Miss Garside; obie po 2 lekcje w tygodniu. Lekcje to głównie notatki i analiza źródła. Muszę przyznać, że Dr Shaw ma świetne poczucie humoru. Eseje około 2 na tydzień.

Ostatni przedmiot to „Religious Studies” . Lekcje skupiają się na filozofii, etyce, poznawaniu wartości człowieka. Całkowicie inna religia niż w Polsce. Prowadzą je mr Bray 2 razy i Miss Key 2 razy w tygodniu. Jest to chyba najciekawszy ze wszystkich przedmiotów. Analizowanie Sokratesa, Platona, Kanta i Benthama to jest coś, o czym zawsze marzyłem :) Eseje raz na tydzień, czasem częściej.


Jeżeli mam być szczery to brytyjski system edukacji jest o niebo lepszy niż w Polsce. Po pierwsze są tu zainwestowane ogromne pieniądze. Każda klasa zaopatrzona jest w rzutnik z tablicą, i tablicę - nie taką jak w Polsce, kredową, tylko do pisania flamastrem. Liczba osób na lekcji wynosi około 10, góra 15. Każdy nauczyciel posiada własny laptop. Mamy dużo materiałów pomocniczych. Na każdej lekcji nauczyciel ma przygotowaną prezentację multimedialną, która pomaga w nauczaniu. Jest sporo zadań domowych, które nie są oceniane w strasznie rygorystyczny sposób, ale są i mają wpływ na ocenę nauczyciela, która jest tak jakby przypuszczeniem tego, co otrzymamy na egzaminie.



Na dzisiaj tyle :)



Jutro rozpoczyna się głosowanie - liczę na wasze głosy :) 



Trzymajcie się :)

piątek, 28 września 2012

Moje pierwsze wrazenia :)

Cześć :)

Dzisiaj opowiem Wam kilka słów o moich pierwszych wrażeniach po 3 tygodniach pobytu w Wielkiej Brytanii. Jest to wystarczający czas, żeby poznać środowisko, ludzi, nauczycieli, przedmioty i móc o tym opowiedzieć kilka słów. A więc może zacznę od porządku dnia :)


Dzień powszedni poniedziałek - piątek


7.00 - pobudka
7.00-7.30 - poranna toaleta
7.30-8.00 - śniadanie
8.20-8.40 - Tutor Lesson z Mr Bray
8.45-9.55 - lekcja 1 i 2
9.55-10.15 - przerwa
10.15-11.25 - lekcja 3 i 4
11.30-12.40 - lekcja 5 i 6
12.40-13.55 - lunch break
14.05-15.15 - lekcja 7 i 8
15.20 - 16.30 - lekcja 9 i 10
16.30-18.00 - czas wolny
18.00-18.45 - kolacja
18.45 - meeting w Common Room
18.45-20.45 - nauki osobiste
20.45-23.00 - czas wolny, nauka, sport, rekreacja
23.00 - gaszenie świateł


Sobota



10.00-11.00 - lekcja EAL - przygotowująca do testu International English Language Testing System.

11.00-12.30 - czas wolny
12.30-13.00 - lunch
13.00-18.00 - czas wolny
18.00-18.30 - kolacja

Po kolacji mamy czas na edukacje, zajęcia, rekreację. Nie mamy limitu czasowego na gaszenie świateł. Mądrze jednak jest iść spać wcześnie, gdyż w niedzielę trzeba rano wstać.


Niedziela



9.00-9.30 - pobudka i poranna toaleta

9.30-10.00 - śniadanie
10.00-10.45 - próba chóru
10.45-11.30 - Msza Święta
11.30-12.30 - czas wolny
12.30-13.00 - lunch
13.00-18.00 - czas wolny
18.00-18.30 - kolacja
18.30-22.00 - czas wolny
23.00 - gaszenie świateł


"Campion House" jest domem, w którym mieszkam. Jest tutaj około 70 pokoi jednoosobowych. Zajętych jest około 40-50 - na pewno nie więcej. Mamy duży "common room", gdzie znajdują się stół do bilardu, tenisa stołowego, kanapy i telewizja plazmowa. Tam też jest kuchnia, oczywiście za ścianą, gdzie można sobie bez problemu coś zjeść, gdy się jest głodnym. Drugi pokój jest troszeczkę mniejszy i znajdują się tam gry komputerowe i PSP oraz stół do piłkarzyków. Dalej mamy korytarz, na którym stoi pianino, dwa komputery, sofa oraz telebim. Dalej są pokój biurowy Mr Jamesa naszego housemastera oraz pokój socjalny, gdzie składa się brudne ubrania i takie tam. Mam nadzieję, że niedługo dodam jakieś fotki naszego domu.


Na dzisiaj tyle ;)

Trzymajcie się, cześć

sobota, 15 września 2012

Podroz i Orientation Course

Cześć :)


Wybaczcie brak polskich znakow, ale jestem juz w Anglii i korzystam z komputera, ktory niestety nie obsluguje polskosci. Podziele sie z Wami pierwszymi wrazeniami z mojego stypendium :)



Piatkowy ranek byl ostatnim spedzonym na ojczystej ziemi. Samolot mialem o 11.15, ale na miejscu bylem juz przed 9 - odprawa i te sprawy. Wszystko bylo w porzadku wiec wsiadlem i zajalem miejsce obok dwojga mlodych ludzi, jak sie potem okazalo Alicji i Kazika. Podczas ponad dwugodzinnej rozmowy okazalo sie, ze Ci bardzo mili ludzie mieszkaja w Chelmsford - czyli dokladnie tam, gdzie znajduje się New Hall School.



Koło godziny 12.30 wylądowałem na Stansted. Kontrola graniczna i tym podobne rzeczy nie były zbyt miłe. Pierwszy raz za granicą i od razu zostałem potraktowany kontrolą graniczną. Chociaż tyle, że ta Pani, która sprawdzała mi bagaż była nawet miła. Po tym incydencie miałem przyjemność poznać Pana Davida Morisona. Bardzo sympatyczny człowiek. Razem z Dominiką i "Montanegro" < Czarnogóra > zostaliśmy odwiezieni do Fitzwiliam Collage w Cambridge. 


Budynek jest wspaniały, z resztą, jak całe miasto. Zakwaterowanie w jednoosobowych pokojach i bardzo dużo wykładów przez 2 dni. Najciekawszy był "punting" - czyli coś takiego: 



Muszę przyznać, że było to bardzo interesujące przede wszystkim ze względu na kaczki, które pływały dokoła :D
W niedzielę wieczorem odbył się oficjalny obiad, a przed nim sesja fotograficzna. Zamieszczam zdjęcie ekipy, która została przydzielona do New Hall School:



Od lewej: Matea Fadinga i Josip Martinovic - Chorwacja, Dominika Sołtysik i Ja - Polska, Lucia Pirozkova i Gregor Pertikovic - Słowacja. Bardzo sympatyczni ludzie :)



W poniedziałek rano zostaliśmy odwiezieni do New Hall School. To było coś wspaniałego po raz pierwszy zobaczyć szkołę, do której będę prawdopodobnie uczęszczał przez najbliższe 2 lata. Nie jestem w stanie opisać swoich pierwszych wrażeń, gdy zobaczyłem szkołę, pokój, kaplicę i organy :D Przecudowna sprawa :) Dokładnie mam nadzieję opiszę to w następnej notce, która będzie dotyczyła systemu nauczania, przedmiotów, organizacji szkoły i przebiegu dnia w New Hall School.



Na dzisiaj tyle, trzymajcie się :)

środa, 29 sierpnia 2012

Przygotowania do wyjazdu ;)

Cześć :)


Piszę chyba ostatnią notkę z Polski na tym blogu :) Godzina wyjazdu zbliża się wielkimi krokami. W niedzielę   skończyłem swoją karierę organisty w Chmielowie, pożegnałem się właściwie z większością osób, jestem spakowany i gotowy na nowe wyzwania :)



Muszę się pochwalić, że z racji moich osiągnięć, min. stypendialnych zostałem wyróżniony przez władze gminy i jutro o godzinie 12.00 mam otrzyma nagrodę burmistrza Miasta i Gminy Nowa Dęba za bardzo dobre wyniki w nauce. Ciekawi mnie bardzo, jak ta nagroda będzie wyglądać :)



Na pewno napiszę Wam, jak jest w Wielkiej Brytanii, jak wygląda system nauczania, dzień w szkole, oraz wszystko, co uda się mi zaobserwować. Byłbym uradowany, gdyby dzięki temu blogowi, ktoś zechciał zgłosić się do programu stypendialnego. Jestem skory do każdej pomocy w załatwianiu formalności, bo wiem, że to nie takie łatwe. Mam nadzieję, że przyczynię się przynajmniej w małym stopniu do zwiększenia zainteresowania stypendiami, bo najgorsze, co może by - to niewiedza o możliwościach, jakie się przed nami otwierają :) 



Trzymajcie się :)




środa, 22 sierpnia 2012

Organista :)

Cześć :)

Dzisiaj słów kilka o mojej karierze muzycznej, która zaowocowała spełnieniem mojego marzenia, czyli zostania organistą na najnowszych i największych organach w okolicy - w Chmielowie :)

Jak ktoś mnie pyta, jak to się zaczęło to nie umiem na to pytanie odpowiedziec. Moja przygoda z muzyką mogłaby wyglądac zupełnie inaczej. Gdzieś w 6 klasie, a właściwie pod koniec organizowane były w naszej szkole lekcje gitary. Dziwnym trafem (palec Boży) złożyło się, że w dniu przesłuchań - rozchorowałem się. 
Z tej racji na lekcje gitary nie zamierzałem już uczęszczac. Jakimś dziwnym trafem spodobała się mi muzyka organowa. Nie wiem, jak to wytłumaczy - nie umiem. 

Postanowiłem nauczy się gra na klawiszach. Gdzieś koło Świąt Paschalnych, w trakcie przygotowań kościoła na nadchodzącą uroczystośc, ksiądz zaczął temat starych organów elektrycznych. Patrząc na mnie dziwnym wzrokiem stwierdził, że może ktoś będzie chciał sobie pożyczyć stare organy, które leżały w 'kanciapie' na chórze. Pogadałem z Tatą i we wtorek po Wielkanocy wylądowały u mnie w starym domu. Nie było tego mało: kontuar <stół do gry> oraz dwie kolumny setki wraz ze wzmacniaczem - wszystko w wieku 25 lat. Co do stanu technicznego... trzeszczały, nie chodziło kilka klawiszy, stukały, łomotały i szumiały :) Jednak to na nich nauczyłem się gra pierwsze akordy, poznałem nuty, nauczyłem się Marsza Mendelsona i Toccaty z Toccaty i Fugi D-moll Bacha - po 3 miesiącach :) Po tym okresie oddałem te organy księdzu i przez jakiś czas musiałem zadowolic się malutkim keyboardem Casio. We wrześniu 2009 roku zakupiłem Pianinko cyfrowe Yamaha DGX 530, które to doprowadziło mnie do prezentowanych ówcześnie umiejętności. To przed nim spędziłem długie godziny swojego życia. Jest to wspaniały i niezawodny sprzęt. Poniżej zamieszczam jego zdjęcie :)


Końcem września postanowiłem zapisac się do szkoły muzycznej. Padło na Niepaństwową Szkołę Muzyczną I stopnia w Tarnobrzegu. Moim nauczycielem, dyrektorem i nauczycielem życia został pan Krzysztof Zwierzyński - osoba, którą zawszę będę miło wspominał. Jego poczucie humoru, serdecznośc i otwartośc pobudzały we mnie ambicje i chęc nie tylko do grania, ale i stawania się lepszą osobą :)
Przez 3 długie lata chodziłem do szkoły muzycznej. Pożegnałem się z Panem Dyrektorem 29 Czerwca, ale powiedziałem mu, że do niego wrócę i słowa dotrzymam :)

Niedawno kupiłem pianino Cyfrowe Yamaha YDP 141 - Arius :) Poniżej zamieszczam zdjęcie mojego sprzętu, z którego jestem strasznie zadowolony :)



Co do mojej przygody z organami to zaczęła się we Wrześniu 2010 roku. Gdy wyjechał na jakiś urlop, to w zastępstwie przyjechał ksiądz Paweł. To on pozwolił zagrac mi pierwszą w życiu mszę. Po tym zdarzeniu nasz ksiądz przekonał się do mojego talentu i od tamtej pory mogłem cieszyć się graniem na organach w Jadachach. 

Jakiś miesiąc później doszło do tego, że zacząłem w kościele grywać "Godzinki ku Niepokalanemu Poczęcie NMP". Przez półtora roku przychodziłem co niedziela i ciągnąłem razem z "fankami", które nie trzymały tonacji - pieśni wychwalające Maryję. W między czasie przychodziłem sobie w ciągu tygodnia grac, lub zastępowałem organistę, gdy ten nie mógł. Wszystko oczywiście robiłem społecznie. Wszyscy zachwycali się młodym organistą :)

W Lipcu zeszłego roku po raz pierwszy zasiadłem na starych organach w Chmielowie i tak zaczęła się przygoda, która trwa do tej pory. Przyjeżdżałem sobie dosyć często pograć na klasycznym piszczałkowcu i zdobyłem uznanie chmielowskich parafian oraz przychylność księdza proboszcza, Józefa :)

Grywałem godzinki, w między czasie zastępowałem chmielowskiego organistę, gdy ten nie mógł - min. w I dzień Świąt Wielkanocnych. Trwało to do początku wakacji. Wtedy nastąpił zwrot. Przyjeżdżałem co jakiś czas do Chmielowa, gdyż organomistrzowie montowali nowe, 28 głosowe organy sprowadzone z Niemiec. 30 Lipca zadzwonił ksiądz Proboszcz, a że akurat byłem w Chmielowie przyjechałem do niego na plebanię. Przedstawił mi ofertę zostania I-szym organistą na czas wakacji, z racji rezygnacji wcześniejszego organisty. Oczywiście ofertę przyjąłem i już za dwa dni grałem msze, jako pełnoprawny organista Chmielowiski :)

Od tamtej pory jestem bardzo szanowany i lubiany przez miejscową społeczność. Wspaniałym uczuciem jest bycie zaczepionym przez wychodzących ludzi ze słowami "Jak Ty pięknie grasz" lub "Co to będzie jak wyjedziesz - takiego organisty tu już nie będzie". Właśnie takie opinie dają mi siłę i chęć, aby rozwijać swoje umiejętności organowe. Mam nadzieję, że zostanę kiedyś sławnym organistą :)


Załączam kilka fotek, które zrobiła mi Kamila :)













Podaje link do mojego kanału YOUTUBE, jeżeli ktoś chce posłuchać nagrań moich wykonań :)