wtorek, 22 sierpnia 2017

Mentor - co to za stworzenie?

Cześć,

Dzisiaj opowiem na czym polega praca mentora – przede wszystkim w ELAB, ale wiele wspólnych cech łączy wszystkie fundacje, czy firmy zajmujące się doradztwem w sferze edukacji zagranicznej. 
Na początku jest chaos. Wpada do głowy myśl, że może chciałbym studiować za granicą. Otwierasz gugla i wpisujesz studia za granicą. Wtedy dopiero wpadasz w depresję – ilość porad, ofert edukacyjnych, pomocy prywatnej czy zorganizowanej jest przytłaczająca. Nie wiesz jak się w tym odnaleźć, gubisz się i w klikasz czerwony krzyżyk. Wrócę do tego jutro. Ale nie wrócisz, ta emocja strachu i przytłoczenia nie pozwoli Ci tak łatwo wrócić :)

I tu wkracza fundacja. Wchodzisz bezpośrednio na stronę, lub Facebook’a – klikasz kontakt i dzwonisz. Umawiasz się na sesję w Warszawie (lub online) na której spotykasz się bezpośrednio z konsultantem. Podczas miłej rozmowy, stara się on dowiedzieć o Tobie jak najwięcej – dlaczego chcesz studiować, jakie masz plany na przyszłość, doświadczenie, zajęcia dodatkowe. 

Następuje najważniejszy moment – wybiera dla Ciebie odpowiedniego mentora. Jest to najczęściej student Twojego kierunku z uczelni, na którą najbardziej chcesz się dostać. 

Pierwsza sesja Skype. Spotykasz miłego człowieka, eksperta w kierunku, na który się wybierasz. Od razu ustalacie program działania, uniwersytety, które Cię interesują, omawiacie jak zaczniecie budować profil do aplikacji, przede wszystkim Personal Statement. Jeżeli Twój kierunek wymaga specyficznego testu, np. BMAT czy LNAT – tworzycie plan przygotowywania na następne kilka miesięcy.

Mentor jest Twoim ratunkiem w trudnych chwilach. Piszesz do niego z każdym problemem, pytaniem czy wątpliwościami. Wysyła Ci przygotowany raport uniwersytetów – każdy uniwersytet, który mógłby Cię zainteresować, wymagania, przedmioty, koszty utrzymania i wszystko co zafascynowanemu nauką za granicą potrzebne, 

Piszesz pierwszą wersję Personal Statement. Wysyłasz do mentora – spotykacie się na następnej sesji aby omówić co jest dobrze, co trzeba poprawić (zasady pisania tego dokumentu omówię już wkrótce w osobnym wpisie). Mentor podaje Ci literaturę, którą warto zgłębić, strony internetowe, które warto odwiedzić, aby być pewnym, że aplikacja jest dobra merytorycznie. Pomaga Ci również w wybraniu zajęć dodatkowych czy ciekawych projektów, które mogą wzbogacić i Twoją aplikację i doświadczenie i CV.  

Przygotowania do testów są wielką bolączką. Ale mentor przechodził przez to osobiście i odniósł sukces – jest najlepszą osobą, która może pomóc w przygotowaniach. Robienie i omawianie niezliczonych ‘past papers’ czy ogólna dyskusja na jakieś tematy – jak wygląda sesja mentoringowa zależy wyłącznie od Ciebie i Twoich potrzeb. 

Najważniejsza jest rozmowa kwalifikacyjna. Przede wszystkim jeżeli decydujesz się aplikować na Oxbridge czy inne znakomite uniwersytety. Od tego zależy Twoje być albo nie być na obczyźnie. Ale mentor jest w tej kwestii doświadczony – wie jak wyglądają zajęcia z Twojego kierunku i o czym najczęściej rozmawia się w trakcie interviews. 

Przygotowuje Cię z kilku tematów, które się zwykle przewijają i pokazuje w jaki sposób zaimponować osobie siedzącej z notesem i piórem naprzeciwko. Najczęściej w starym pokoju XIII-wiecznej uczelni. 

Z doświadczenia wiem, że sesje, które prowadzę przygotowują nie tylko do rozmowy, ale dają o wiele lepszy zarys tego jak w praktyce wygląda studiowanie danego kierunku. Bo studia za granicą to przede wszystkim analiza i dyskusja – a do tego żadna książka nie jest w stanie przygotować. Tylko praktyka ma jakieś znaczenie, a sesje z mentorem dają właśnie i aż to. Masz wtedy jeszcze szansę się wycofać. Ale doświadczenie mówi mi, że te sesje tylko zwiększają Twoją fascynację wybranym kierunkiem, bo w końcu czujesz jak to jest być studentem. 

Mentor jest z Tobą gdy wypełniasz aplikację UCAS, gdy z nerwami klikasz przycisk ‘send’ – doradza i pomaga w każdym wypadku. Jest z Tobą gdy piszesz egzamin językowy, do którego Cię profesjonalnie przygotowuje. Cieszy się razem z Tobą gdy dostajesz wyniki matur i pije z Tobą szampana (no dobrze, czasami wirtualnego) gdy dostajesz ofertę i akceptację z wymarzonego uniwersytetu.

Trudno mi w całości oddać jak bardzo przydatna może być profesjonalna pomoc w aplikacji. Liczby mówią same za siebie – co roku setki kandydatów otrzymuje oferty z najlepszych brytyjskich uniwersytetów aby odbyć przygodę życia na wymarzonej uczelni. 

Pierwszy krok do spełniania marzeń przed Tobą. A mentor Ci w tym pomoże lepiej niż kto inny.
Mam nadzieję, że ten wpis przybliżył Wam na czym polega moje działanie w ELAB i jak kompleksowe ono być potrafi. Czasami może wydawać się, że mentor nie robi nic tylko naprowadza aplikanta na dobrą drogę. W praktyce mentor robi o wiele więcej i dlatego te działania są takie fascynujące – nie ma dwóch takich samych sesji, dwóch takich samych aplikacji i dwóch takich samych kandydatów. 

Uwielbiam tą działalność. Tylko pasja do podejmowanego działania jest w stanie przynieść nie tylko radość z jego wykonywania, ale i wymierne efekty. Dlatego też zamierzam za niecały miesiąc wypić szampana z Marysią, Emilką i Kubą – trójką pierwszorocznych prawników z LSE, którym pomagałem w procesie aplikacji :)

Trzymajcie się 

Wojtek 

środa, 2 sierpnia 2017

Work work work

Zacznę może od tego, co interesuje Was najbardziej.

Zająłem się edukacją.

I to tak serio. Od Marca 2016 roku jestem jednym z mentorów fundacji edukacyjnej ELAB Education Laboratory.

Czym jest ELAB? ELAB to organizacja zajmująca się kompleksową pomocą młodym osobom w wybraniu drogi edukacyjnej poza granicami naszego kraju. 

Trafiłem na nich przypadkiem. Ktoś z moich znajomych polubił stronę fundacji na Facebook’u, a ja przez przypadek kliknąłem w link. Był to stresujący okres w moim życiu, przygotowywałem się do egzaminów po pierwszym roku i nie za bardzo mogłem zasnąć. Przeglądałem więc internety w nadziei, że tak bardzo się zanudzę, że zapadnę w głęboki sen.

Marzenia marzeniami. Około północy zacząłem czytać o fundacji, jak działa, jakiej pomocy udziela i komu. Zaufałem intuicji. Akurat szukali mentorów – nie było mi zbyt dużo wiadomo o co chodzi, ale mieli świetną osobę od marketingu. Student brytyjskiej uczelni, który chce dorobić i pomagać licealistom dostać się na studia. Pięknie. Jeden problem – ogłoszenie zamieszczone dwa miesiące temu. 

Trudno, najwyżej zrobię z siebie idiotę. Napisałem maila i następnego ranka otrzymałem odpowiedź – chciałabym umówić się na rozmowę. Nie kto inny niż prezes fundacji, Ola Kozera. 

Rozmowa krótka i rzeczowa – co robimy, dlaczego to robimy, co chcemy abyś dla nas robił, co my Ci oferujemy, ale przede wszystkim jaką jesteś osobą – czułem, że przykłada wielką wagę do tego, kto dla niej pracuje. Dowiedziałem się, że moim zadaniem będzie wspieranie młodzieży licealnej w procesie rekrutacyjnym na uniwersytet – od wybrania kierunku, przez uniwersytet, pisanie aplikacji, zdawanie egzaminów takich jak LNAT czy IELTS, a skończywszy na przygotowywaniu do rozmowy kwalifikacyjnej, jeżeli taka miała by się odbyć.

Byłem bardzo nastawiony właśnie na rozwój i podjęcie ciekawych zajęć, więc bez wahania zgodziłem się i zawarliśmy współpracę – kwitnącą do dnia dzisiejszego.

Jakiś tydzień później otrzymałem pierwszą podopieczną – Emilkę. Pracowaliśmy spokojnie, mieliśmy dużo czasu na przygotowanie aplikacji. Przez wakacje spokojnie redagowałem jej Personal Statement, ćwiczyliśmy LNAT, a pod koniec robiliśmy przykładowe rozmowy kwalifikacyjne, takie jakich mogła oczekiwać na Oxfordzie. 

W Sierpniu otrzymałem drugą podopieczną – Marię. Mieliśmy trochę mniej czasu, więc działaliśmy o wiele sprawniej i szybciej. Najwspanialszą nowiną jest to, że obie dziewczyny będę moimi koleżankami z uczelni i z kierunku – obie dostały się na prawo na LSE – co za radość! 

Pracowałem również z Polą – było to tym bardziej stresujące, że zaczęliśmy pod koniec września, a w listopadzie wyszła aplikacja. Muszę przyznać, że dużo nauczyło mnie pracowanie w różnych przedziałach czasowych – było bardzo ważne, aby umiejętnie rozplanować swoje działania, wiedzieć kiedy co musi być przygotowane i wspierać nieraz zagubione dziewczyny w ich drodze do spełnienia marzeń. Sam pamiętam jak trudny to jest okres. Aplikacja na jedne z najlepszych uniwersytetów na świecie, presja czasu, zbliżająca się matura, strach i niepewność. Przechodziłem przez to wszystko i ja, więc naprawdę mogę Wam powiedzieć, że czuł bym się o wiele spokojniejszy mając kogoś, kto może mi wytłumaczyć kwestie związane ze studiami – od aplikacji, poprzez koszty a na życiu towarzyskim skończywszy. 

Jestem bardzo zadowolony z moich działań jako mentor. Pomagałem też Kubie, który aplikował na International Relations – zainteresowany dawną Jugosławią, więc wiele dowiedziałem się o Tito i rozpadzie Jugosławii. W tym roku jak na razie mam 3 kolejne aplikantki i bardzo dobrze się mi z nimi pracuje. 

W tej pracy kocham najbardziej możliwości rozwoju – każdy aplikant ma inne zainteresowania i sam uczę się niewiarygodnie dużo. Czy to o prawach kobiet w krajach muzułmańskich, czy o historii, czy o modzie – każdy ma swoją własną ścieżkę, którą udeptał decydując się studiować prawo, a rozmawiać o tym, pisać na ten temat aplikację to ogromna przyjemność i ekscytująca przygoda. 

Jak wspomniałem, współpraca była bardzo udana. Tak udana, że teraz pracuję z ELABem na bardziej partnerskich warunkach. W grudniu Ola Kozera zaproponowała mi wspólne działaniu przy rekrutacji innych mentorów – założyłem firmę (tak, pierwszą własną spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością!). Wiedziałem, że z takim wspólnikiem jak Ola, szanse na sukces są gwarantowane. Oby wszyscy ludzie biznesu byli takiego kalibru :)

Teraz zatrudniam moich znajomych w swojej firmie, Educatio Consultancy Ltd i zajmuje się ich kwestiami administracyjnymi. Jest to wspaniała przygoda – czuję, że tworzę coś ciekawego, że mam realny wpływ na działanie wielu osób, to ode mnie zależy czy pracownicy będą zadowoleni, a uwierzcie, nie jest to łatwe :) To co robię pozwala mi też poznać biznes od tej mniej ekscytującej strony. To nie tylko wspaniałe pomysły, kontrakty i pieniądze. Często trzeba siedzieć i wklepywać dane do komputera. A to uczy pokory i szacunku do pracy. Uczy bardzo dużo cierpliwości, ale daje ogrom satysfakcji. Nie każdy 20-latek jest w stanie zatrudnić 90 osób :D 

W następnej notce opowiem Wam dokładnie na czym polega moja praca mentora, jak przebiega każdy fragment współpracy i w jaki sposób można zmienić tak wiele w czyimś życiu. Dalej będę ciągnął o swojej firmie, przygodach z założeniem i wszystkim co młody biznesmen musi wiedzieć aby nie pójść siedzieć :) 

Tutaj namiary na ELAB – jeżeli rozmyślacie nad studiami zagranicznymi to polecam umówić się chociaż na jedną konsultację! (jeżeli aplikujecie na prawo to koniecznie poproście o Wojtka jako mentora :D ) 

I jeszcze Facebook 

Trzymajcie się 

Wojtek